To prawda. Zawód Copywritera umiera. Nie dlatego, że jest nas coraz mniej, ale coraz więcej


Studium przypadku jest dość proste i łatwe do rozpoznania. Jest nas coraz więcej. Nie twierdzę, że to źle, ale konkurencja potrafi nieźle namieszać, jeżeli chodzi o zaniżanie poprzeczki oferowanych usług. To błąd. W końcu każdy musi na czymś zarobić. Nie róbmy z siebie pracowników akordowych. Kto wie, co będzie dalej, może wszyscy zaczniemy współpracować na zasadzie umowy o ryż, importowany z Chin?

Do pisania podchodzę z pewnym dystansem. Głównie do samego siebie. Jako 33 letni facet, zdążyłem posiąść pewną wiedzę i podpiąć do swojego systemu wartości, przywary, których nie da się wyplenić, ot tak sobie. Poza tym, kształciłem się nie tylko na uczelniach wyższych, ale również tych życiowych, najbardziej wymagających i wymaganych. Dlatego krew mnie zalewa, gdy widzę, jak społeczność Copywriterska, kładzie się na kolana i żebrze o grosz. Rozumiem potrzebę wybicia się, co nie jest w ogóle łatwe w tej branży, ale zapytam wprost: Czy wybicie się w jakiejkolwiek branży jest proste? Oczywiście, że nie.

Skuteczne kopanie poprzeczki w dół, tylko po to, żeby wejść w tyłek bez mydła


Konkurencja nie śpi. To wiemy z autopsji. Nigdy nie twierdziłem, że nie powinniśmy korzystać z dobrodziejstw współczesnych technologii, by poznać innych ludzi, oferujących podobne usługi lub produkty. Nazywam ten proces, podobnie jak wielu specjalistów od marketingu, zdrową rywalizacją. Nie twierdzę również, że nie powinniśmy być konkurencyjni, ale żebranie o każdy gorsz, napawa mnie taką samą niechęcią, jak cyganka stojąca pod kościołem z koszyczkiem na pieniądze i brudnym dzieckiem, trzymanym na rękach, lub starszym , biegającym dookoła, dla głębszego wyrażenia potrzeby posiadania naszych pieniędzy, w wyżej wymienionym przedmiocie, przeznaczonym do celów żebraczych. Podobnie sprawa ma się z Copywriterami, a raczej Copyżebrakami.

Dodam jeszcze, że nie jestem przeciwny stawkom uregulowanym na zasadzie zdrowego rozsądku, ponieważ nie każdy, w tym ja, może się poszczycić lub pochwalić prowadzeniem własnej działalności gospodarczej, ale schodzenie poniżej pewnych norm, jest według mnie niedopuszczalne i zachęca pracodawców, do poszukiwania beznadziejnej jakości tekstów, tylko po to, żeby zapłacić jak najmniej. Na szczęście takich firm okazuje się, że jest coraz mniej i wolą zapłacić więcej, ale mieć teksty, które spełniają współczesne standardy, nie tylko merytorycznego podejścia do tekstu, ale również jego przydatności, pod kątem SEO. Ważnym jest bowiem fakt, że pisanie tekstów nie jest wyłącznie uzależnione od tego, żeby coś sobie pisać i brać za to złotówkę, ale stworzyć unikalną treść, która przyciągnie czytelnika na tyle, że kupi produkt, zatrzyma się na danej formie przekazu i będzie potrafił zastanowić się nad jego sensem i przechwyci w myślach założenie jego istoty.

Trzymanie się trendów współczesnej tandety, potrzeby chwili i konsumpcjonizmu


Dlaczego i po co powstają teksty średniej lub niskiej jakości? Generalnie z dwóch, podstawowych przyczyn. Mianowicie dlatego, że jest na nie popyt, ze względu na ich banalną konstrukcję, a po za tym, są tak idiotyczne, że aż bez wartości.

Bywałem na wielu portalach, również tych żywcem tłumaczonych tłumaczem Google, z anglojęzycznych stron internetowych. Jakie miałem wrażenia estetyczne? Żadnych, a do tego byłem przerażony, rażącym bełkotem tego typu treści. Istnieją niestety całe portale, oparte o tej technice. Uwierzcie mi, są naprawdę gówniane.
Rozumiem posiadanie tekstów zapleczowych. Bardzo dobrze znam ich przeznaczenie oraz ideę powstawania, ale widząc skrajną beznadziejność, głowię się, za co tak naprawdę ktoś otrzymał zapłatę. Ja ze swojej kieszeni, nie wypłaciłbym za podobną treść, nawet złotówki, bo byłby mi żal i szkoda wydawać na to pieniądze.
Prawdę powiedziawszy, lepszy interes zrobiłbym zabierając rodzinę na lody, zamiast wydawać swoje pieniądze dla osoby, która w ogóle nie ma pojęcia, co ma zrobić.

Copywriter to zawód, nie zabawa dla dzieci


Coraz częściej spotykam się z ofertami pracy, jako Copywriter, dla młodzieży. Nie dyskryminuję młodych ludzi. Nie chcę w żaden sposób, urągać ich talentowi pisarskiemu, ale niestety wiemy, jak zwykle kończy się współpraca takiej osoby z firmą. Agencje oraz pseudo Copywriterzy, szukają koni pociągowych, czyli osób, które będą pisać dla nich szeregi tekstów, za marny grosz, tylko po to, aby Ci mogli zarabiać realne pieniądze. Rozumiem rynek. Konkurencję, nie rozumiem jednak prostytucji. Chociaż nie! Zaraz! Ty piszesz tekst za złotówkę. Prostytutka za numerek, weźmie 50 lub 100 Twoich tekstów między nogi.

Dobry Copywriter jest na wagę złota. Tylko statuetki wkrótce zostaną na rynku ofert


Wiecie co? Cieszę się niezmiernie, że przeglądarki, a w szczególności Google, ewoluuje. Silnik naszego największego i jednego z najstarszych “wujków dobra rada”, w dynamiczny sposób tworzy nowe projekty, zapewniające płynność oraz mierzalność unikalnej treści w internecie. Zauważalny jest niebywały progres, jeżeli chodzi o eliminowanie podejrzanych tekstów oraz niezgodnych z zasadami netykiety, tworów, mających wyłącznie na celu, sztucznego nabijania statystyk.

Cieszę się z tego, tylko z dwóch powodów. Takie działania ograniczą bełkot i bezsensowną treść w internecie, a tym samym wyłonią zwycięzców i prawdziwe talenty, które niekiedy tłamszone są, przez masowość i trendy współczesnych treści zapleczowych.

Na koniec jedynie dodam, że aby tworzyć unikalne treści, nie wystarczy chcieć. Przepis nie jest taki prosty, jakby się wszystkim wydawało. Do tego potrzebna jest odrobina talentu, szczypta dosłownie chęci i całkowite zaangażowanie w wiarę w swoje powodzenie. Co ponadto? Omijanie szerokim łukiem pracodawców, którzy z uśmiechem na ustach wciskają nam treści za 1 zł, tylko po to, żeby zarobić na naszej naiwności i wierze, że robimy coś naprawdę wspaniałego i kreatywnego. Nie zależy im na tym. Liczą pieniądze. Nie dajmy im tej satysfakcji.

About admin

Leave a Reply