Klienci doceniają zaangażowanie


Miałem ostatnio przyjemność rozpocząć współpracę z jednym z właścicieli bardzo rozwojowego przedsiębiorstwa. Nie będę oczywiście zdradzał szczegółów, ale Zaskoczyło mnie od samego początku podejście nowego klienta. Powiedział przez telefon jedną, bardzo ważną rzecz: „Zapłacę Panu ile będzie trzeba, tylko bardzo proszę niech Pan zrobi, jak dla siebie”. Po raz pierwszy się z tym spotkałem już jakiś czas temu, gdy jeden z klientów powiedział, że zlecenie, które będę dla niego wykonywał będzie tworzyło pozytywny wizerunek jego pasji, więc prosi mnie, abym wziął to pod uwagę. W zeszłym roku również miałem przyjemność rozpocząć współpracę z człowiekiem, który w tej chwili stał się dla mnie kimś więcej, niż zwykłym klientem. Współpracujemy i dogadujemy się na bardzo zdrowych, czystych i uczciwych warunkach współpracy. Czasami nawet zrobię dla niego coś ekstra, bo czuję taką wewnętrzną potrzebę. Nie dlatego, że powinienem pokazać mu, że nie powinien szukać kogoś innego, ale dlatego, że traktuję jego projekt w pewnym sensie również jak moje kolejne dziecko.

Dlaczego o tym piszę? Uświadomiłem sobie, że właściciele firm, którzy nie traktują swojego przedsiębiorstwa wyłącznie, jak maszynkę do robienia pieniędzy, wkładają wszystkie swoje siły i wysiłek, aby wszystko co robią nie tylko przynosiło czysty zysk, ale również satysfakcję, oraz spełnienie w tym co robią. Przekładając podejście właśnie takich przedsiębiorców na moje realia pomyślałem, że przeciez tak naprawdę mogę powiedzieć w ten sposób o sobie. Jestem sam. Wszystko co robię musi być po mojemu. Nie dałbym zrobić komuś niczego, co nie byłoby zrobione z pełnym zaangażowaniem i włożonym wysiłkiem. Nienawidzę półśrodków, pracy na połowę gwizdka i zleceń, które muszę wykonywać szybko, bo trzeba coś zrobić na CITO. Tak naprawdę nie ma w tym ani satysfakcji, ani pełnego zaangażowania czy wkładania w to samego siebie. Zwykle powstają wtedy rzeczy, które po prostu są. Nie tworzą niczego specjalnego czy wyjątkowego.

Panie czemu tak drogo? Taniej się nie da?


Coraz mniej mam ochotę współpracować z ludźmi, którzy nie doceniają nie tylko swojej pracy, ale przez to właśnie nie doceniają również mojego poświęcenia. Bo co z tego, że włożę w projekt swoje zaangażowanie i całego siebie, skoro ostatecznie usłyszę, że jest świetnie, ale czemu tak drogo? Czy moglibyśmy zrobić zniżkę? Czy możemy jakoś taniej? Przecież Pan to napisze szybko i bez problemu – Takie pytania i stwierdzenia od samego początku powodują, że mój zapał umiera od wejścia i nie ważne, jak ciekawy jest projekt. Już mnie to nie obchodzi ponieważ wiem, jakie podejście będzie kryło się za osobą, która ostatecznie przyjmie na swoje ręce moje wypociny, poświęcony czas na tworzenie, zbieranie materiałów i research branży, konkurencji itd. Czy to już nie jest moje zaangażowanie? Można tanio. Można nawet za przysłowiową złotówkę pisać z głowy bzdury. To tak, jakby ktoś z branży nieruchomości poprosił mnie, abym przygotował dla niego tekst, który będzie wyczerpywał temat wynajmu mieszkań albo mechanik samochodowy poprosił o napisanie dla niego tekstu na stronę dotyczący regeneracji DPF albo turbiny w samochodach z silnikiem diesla. Nie mam kompletnie pojęcia co miałbym napisać. Więc za złotówkę napisałbym cokolwiek. Ba! wykonałbym czynność kopiuj – wklej z fragmentów innych stron internetowych i ułożył całość. Jednak czy to już nie byłby wysiłek wart więcej, niż złotówkę?

Czy ktoś pyta mechanika, adwokata czy notariusza czemu tak drogo się liczą? Nikt nie piśnie słowa. Mówią, nauczył się, zrobił studia czyli znaczy, że wie. Pytane tylko czy dzisiaj do czegoś potrzebne są studia? Do pracy wystarczą mi moje umiejętnośc, wiedza, długoletnie doświadczenie i porfolio zadowolonych klientów. Nie potrzebuję studiów, gdy wiedza jest ogólnie dostępna i mogę samodzielnie nauczyć się wszystkiego, czego tylko zapragnę. Jednak wiedza nie jest darmowa. Poświęcam na jej zdobywanie lata, miesiące i każdy dzień, w którym mogę aktualizować swoją wiedzę i dostosowywać ją do najnowszych trendów, algorytmów wujka Google oraz User Experience. Wszystko to wymaga lat teorii i praktyki, aby móc powiedzieć swoim klientom, że potrafię skutecznie pisać, tworzyć strony internetowe, czy projektoaać grafikę.

Robię wszystko tak, jakby to było moje i nie wstydzę się tego


Zawsze chcę robić, jak dla siebie. Poświęcam często bardzo dużo czasu, aby efekt końcowy był naprawdę dobry. Świetny to za dużo powiedziane. Tylko klienci mogą określić moją pracę w ten sposób. Ja zawsze uważam, że coś może być maksymalnie dobre, bo zawsze jest czas, aby się doszkolić, doszlifować warsztat i umiejętności. Tak już mam. Copywriting nie jest więc wyłącznie pisaniem. Tworzyć można cokolwiek. Treści, które wychodzą spod palców prozaików nie są jednak również kwestią napisania czegoś. Posiadają wiedzę. Ich wyobraźnia tworzy resztę w głowie. Podobnie jest z copywritingiem. Zanim stworzę coś sensownego, muszę wiedzieć z czym mam do czynienia. Czy są to płyty betonowe, meble ogrodowe, auta luksusowe czy telefony. Nie mogę być specjalistą od wszystkiego i znać każdą branże w taki sposób, że usiądę sobie i z głowy nagle stworzę dziesięc tysięcy znaków tekstu na pstryknięcie palcami.

Jest pewna zależność na płaszczyźnie współpracy Zleceniodawca – Wykonawca, której żadna ze stron nie powinna deprecjonować, ponieważ nie patrzę po portfelu moich klientów i nie sprawdzam czy jest to wielka firma i ma kasę, czy mały zakład, który pragnie skorzystać z moich usług. Nie jestem jedyny. Copywriting stał się zawodem, który tworzy nowe możliwości dla osób nie mających zielonego pojęcia, co robią. Przyjęło się bowiem lub też utarło takie powiedzenie, że tak naprawdę każdy może coś napisać. Owszem. Ja jednak pytam, dlaczego tego nie robi? Skoro to takie proste, po co zatrudnia się Copywritera? W jakim celu tworzy się nowe treści za pośrednictwem osób, których zawód jest zwyczajnym robieniem ludzi w balona? Masz ochotę? Napisz sobie treści. Nikt przecież Ci tego nie broni. Jeżeli czujesz, że potrafisz i będą świetne, śmiało. Życzę Ci oczywiście powodzenia. Wiele osób nie potrafi jednak tego zrobić. Więc dlaczego dziwią się, że muszą zapłacić? Są różne stawki. Nie jestem ani najdroższy, ani najtańszy. Moją pracę wyceniam na tyle, ile uważam, że powinien zarabiać Copywriter z moim doświadczeniem, wiedzą oraz portfolio klientów.

O zarobkach z pewnością jeszcze napiszę. Chciałbym jednak na zakończenie zaproponować każdemu Copywriterowi, aby nie spieszył się i nie psuł rynku. Zanim zacząłem otrzymywać dobre zlecenia, pracowałem w wielu miejscach. Czy to fizycznie, czy po prostu aby było. Jednak nigdy nie zakładałem, że mi się nie uda. Wiedziałem, czego chcę i do tego dążyłem. Nie zarabiam obecnie kokosów, jak to mówią, ale moje zarobki pozwalają mi na dobre życie. Jak każdy z nas chciałbym zarabiać więcej i więcej i więcej. To normalne. Jednak bez kołka w tyłku, bo gdy człowiek sie spina, tworzy szablonowo, szaroburo, bez wyrazu i traci swoją iskrę, a jego kreatywność ulatuje, jak gołębię na krakowskim Rynku, gdy nie mają już żadnego turysty, który rzuciłby im coś do jedzenia.

Dzieki i pozdrawiam wszystkich z branży oraz moich klientów. Trzymajcie się ciepło

About admin

Leave a Reply